20 sty 2016

Uwierz w siebie


Był czas, kiedy żywot Felka marynarza prowadziłem. Po rejach śmigałem, pokład ryżówką szorowałem. Czytywałem wówczas prasę kobiecą często i namiętnie, co kupy zdawałoby się kompletnie nie trzyma.
Od początku, gdy stiepke, a wnet za nią drugą na statku postawiłem zastanawiało mnie skąd w miejscu przesiąkniętym testosteronem i męskim ego gazety o maseczkach z ogórka i pillingu. Może już na początku powinienem wykrzyczeć fundamentalne, zważywszy okoliczności, pytanie
- Panowie musimy qrwa poważnie porozmawiać. Czy któryś z was chciałby coś wyjaśnić? Pytanie zdusiłem w sobie i prasę kobiecą, która docierała nieustającym strumieniem na kolejne statki, do końca swego morskiego życia przeglądałem regularnie. Wtopiłem się w tłum. Dlatego to co dzisiaj naskrobię, to nie nagły atak moich zwojów, lecz raczej powolne dojrzewanie, tymbardziej że systematycznie powracało, bo napotkany wówczas schemat wciąż mam wrażenie jest powielany ilekroć tkwiąc w poczekalniach sięgam po prasę, ogólnie nazywaną kobiecą.

Statek - z niewielkimi wyjątkami - to miejsce mało rozrywkowe. Króluje gorzała. Moje pływanie przypadło na koniec ery bezkarnego moczenia dzioba, bo szybko wchodzące w życie nowe regulacje miały proceder ze statków wyplewić. Póki mojej bytności we flocie, wojna z alkoholem trwała w najlepsze, a strony trwały w okopach nie notując szczególnych sukcesów. Matros jak żłopał tak żłopał.
Internetu na statkach nie było, bądź dopiero raczkował wykorzystując łącza satelitarne, a statkowy komputer bywał ołtarzem opatrzonym rygorystycznie przestrzeganym regulaminem korzystania. Laptopy dopiero się upowszechniały.
Załoga skupiała działania rozrywkowe na mandarynie, telewizorze z telewizją, wąskim zasobie filmów, nieliczni na książkach. Każda następująca po sobie zmiana załogi przyjeżdżała na statek objuczona prasą z kraju, która wygnieciona i powycierana przez miesiące, czasem lata, zalegała na statku.

Nie chcę rzeźbić z matrosa idioty, bo to trochę jakbym sam siebie po kulach kopał, ale najczęściej to średnio lotny typ inteligencji technicznej, oszczędzający na żyletkach i stroniący od ludzi z zewnątrz. Statek zapewnia mu wszystko by czuć się bezpiecznie i komfortowo. Tam czuje się jak w domu, w domu czuje się jak intruz. Sól do zupy zeskrobuje z policzków, z higieną nie przesadza, a dorsze łowi rękoma wprost z morza.

Mój pierwszy statek - Sea Fox. Piękna nazwa, statek trochę mniej. Stara, dziurawa krypa z miniaturowymi kabinami. Na początku były duże oczy i przerażenie, ale z czasem ogorzałem, mocniej na nogach stanąłem i z Kazikiem na Ty przeszedłem. Kazik to taki ustawiczny dopierdalacz do wszystkiego, któremu stale coś zgrzyta. Zawsze się taki trafi. Albo schodzisz mu z drogi, co niczego nie rozwiązuje, a tylko eskaluje, albo idziemy na noże i jest wojna nerwów jak w łesternie. Z czasem zhardziałem wystarczająco, by nie dostrzegać gromadnie przemieszczających się w każdym kierunku karaluchów. Sea Fox woził ich więcej niż ładunku. Nigdy natomiast nie zdołałem sobie odpowiedzieć, czemu biegają tylko po jednej części statku. Na szczęście dla mnie, nie była to część z moją kabiną. No i dochodzę do sedna sprawy, zatoczywszy przydużą pętle. Dziwić się najwyraźniej musiałem w owym okresie dużo i chyba nawet powinienem być wdzięczny losowi, że ten wyraz bezgranicznego zdziwienia nie pozostał mi stale na twarzy. W każdym razie przeglądając, a może nawet starając się czytać jedno z pism kobiecych - tytuł mi wyparował - pomyślałem babki są porąbane, same sobie kity wciskają.

Kilkadziesiąt, wystarczy policzyć, stron otwarcia - reklamy. Do reklam nie pije, bo wiem w jakim świecie żyję. Takie czasy. Większość reklam prezentuje kobiety piękne, powabne, kuszące. Mało istotne co reklamują, bieliznę, kosmetyki, proszek do prania, czy pralkę. Można pomyśleć, że inne nie istnieją. Na świecie tylko takie bóstwa. Zgrabnie omijam wprowadzenie redaktor naczelnej i listy od czytelniczek, chociaż te bywają nieraz interesujące. Trafiam na wywiad. Aktorka, gwiazda, tak się przypadkiem, czy za sprawą wprawnej ręki fotografa zdarzyło, że niebywale atrakcyjna. Prawie jak Izka Apriasz w podstawówie, tylko bardziej.
Kartkuję dalej i dowiaduje się, że czas przygotować stopy na nadejście lata, bo nic tak podobno nie zniesmacza jak widok tarki na kobiecej pięcie. Przepisy jak stopy moczyć, odżywiać, nawilżać i takie tam, ale ni w pizdeczkę nie wiem, czemu skoro picujemy na ziher te stopy, to niewiele tam stóp, za to większość zdjęć okupują ratowniczki słonecznego patrolu jakby? Przerzucam stronę i natrafiam na rodzimy produkt kosmetyczny, wspierany przez rodzimą kobietę o znanym wyglądzie i nazwisku również. Kobieta o znanym wyglądzie, urodzie boskiej i seksapilu nieprzeciętnym przekonuje, że tylko ten jeden, jedyny produkt naciągnie skórę twarzy jak umięśnione ramię cięciwę łuku. Trudno nie uwierzyć.
Skoro lato, to i stój kąpielowy, bo tylko kompletna abnegatka łamane przez ignorantka odważy się pokazać w bikini z ubiegłorocznego sezonu. Jestem na stronach, gdzie trendy na nadchodzący sezon są prezentowane. Zapoznaje się, a jakże. Nieco zaskoczony może trochę, że babeczki na plażę w szpilach będą paradować, ale nie widzę w sobie siły aby z trendami dyskutować. Z dziewczyną ze zdjęcia czwartego zapoznaje się szczególnie dobrze. Smukła, opalona… więcej nie napiszę.
Pięty wychuchane, skóra naciągnięta, kostium wybrany, chciałbym przejść dalej. Przerzucam stronę i natrafiam na… zaraz, wróć! A co to tutaj robi?! Uwierz w siebie? Jesteś puszysta (co za poetica), przytyłaś? Zaakceptuj to. Jesteś piękna mimo tuszy i tak dalej bla, bla, bla. Owszem, zdjęcia są i dziewczyny nawet trochę na plusie. Cóż z tego skoro pięknie wykadrowane, wyretuszowane, odpowiednio naświetlone. Grafik odjebał świetną robotę.
Cóż, zaskoczony wertuję dalej. Moda z Saint Tropez na lato. Przecież każdy z nas dymie do Saint Tropez na lato, więc czemu nie? No i znowu jestem zakochany. Na moje usprawiedliwienie działa fakt, że w długim rozbracie z płcią piękną jestem. Wokół same niezadowolone i nieogolone mordy. W Saint Tropez zaś widzę anioły. Kobiety są aha, aha gorące...
Docieram do końca i tu znów kobieta szykuje się do lata. Można powiedzieć, że Ona do tego lata niemal jak na wojnę się przygotowuje. Kuracja oczyszczająca, brzmi enigmatycznie. Przyznam nie czytałem, pojechałem po obrazkach, ale tam nie znalazłem niczego z czego ta piękna i atrakcyjna kobieta mogłaby się oczyścić. Z grzechu? Koniec.

Nosiłem się wówczas krócej z włosami, więc i poczochrać za co zbytnio się nie miałem. Pomyślałem, że albo ja jakiś przybity jestem, albo ta babka co jej w siebie karzą wierzyć. Czy znajdzie się jakakolwiek, która uwierzy? Wciśnięty między emanujące powabem i seksapilem wzorniki piękna z Sevres, artykuł stąpaj z godnością mimo zbędnych kilogramów ma je do czegoś przekonać? Prędzej wpędzi w zły humor nie mówiąc o kompleksach. To jakbym zaparkował Trabantem w Maranello* i próbował mu wciskać - słuchaj Trabant, nie pękaj jesteś zajebisty kar, a te wszystkie czerwone gnioty wkoło mogą ci tylko zazdrościć oryginalnej urody. Ale co ja tam qrwa wiem o zabijaniu.


* Miejscowość i gmina we włoskim regionie Emilia Romania. Główna siedziba fabryki ekskluzywnych samochodów sportowych Ferrari.
Przekaż Post:    Facebook Twitter Google+

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Google+ Followers