25 maj 2016

Skąd jesteś?


Czasem to preludium do mordobicia bądź uznania za swego. Powiedz mi skąd jesteś, a powiem czy cię lubię. Można sądzić, że „skąd jesteś” to pierwsza fraza definicji jaki jesteś. „Skąd jesteś” uwalnia stereotypy - …, a to na pewno…itd. Przynależność terytorialna w prosty sposób kataloguje i narzuca cechy w potocznym myśleniu.

WCZESNE SKĄD JESTEŚ

Dzieciństwo spędził Grześ na typowym osiedlu PRL-u przy ulicy Rynkowej w Szczecinie. Osiedle nosiło dumną nazwę osiedla piastowskiego. Wieżowce, dziesięć pięter, wielka płyta, pośród nich place zabaw, skwery z zielenią i przesiąknięte uryną piaskownice. Szczyt marzeń klasy pracującej.
Rzut kamieniem, po drugiej stronie ulicy kolejne osiedle, lecz to już na ulicy Marcina. Mimo, że granicę wyznacza wyłącznie ulica, w tym znaczeniu to pas ziemi niczyjej. Dalej już tylko wrogi teren. Wejście dla kogoś z Rynkowej to jak spacer po polu minowym. Kiedy umawialiśmy się na rozegranie meczu, koniecznie mecz i rewanż żeby było sprawiedliwie, bo i oni i my dysponowaliśmy odpowiednim asfalcikiem do gry, była to walka nie tylko o honor. To była walka o życie i wszystkie szczytne idee, które nie wiem czemu, akurat wojsko zaklepało sobie na sztandary. My również w trakcie swoich meczów toczyliśmy wojny. Nigdy nie mogłem pojąć czemu Danuta Matka i Józef Ojciec nie dostrzegają doniosłości zdarzenia, kiedy mówiłem w domu, że...
- Jutro nie mogę bo gramy z Marcina 
- Znowu, przecież niedawno graliście 
- Jak znowu? Miesiąc temu 
- No... 
- No i przegraliśmy, a teraz gramy żeby odzyskać honor i dobre imię
Z tym honorem i dobrym imieniem nieco zagalopowałem, bo na pewno daleko mi było elokwencją do obecnych serialowych dzieci. Niemniej, tak wyglądały moje futbolowe wojny i udowadnianie, że to skąd jestem ani chybi jest lepsze od tego skąd nie jestem.

SKĄD JESTEŚ - ETAP WCZESNO-MŁODZIEŻOWY

Podrosłem, a moje „skąd jestem” nabrało odrobinę szerszego znaczenia. Byłem z Niebuszewa. W teorii zasada podobna, tyle że teraz to dzielnica stała się obszarem przynależności. W praktyce natomiast, wymagało czasem szybkiego biegu, gdy zapuszczałem się nie tam gdzie trzeba.
Niestety dla mnie, zdarzyło się, że zostałem przydybany na obcej dzielnicy. Przedmiotem sporu stała się moja kurtka dżinsowa, tzw. katana. Katan nie nosiłem, za to kurtkę posiadałem na garbie, a ta na katanę świetnie się nadawała. Prezent od chrzestnego marynarza. Oprawcy przydybali mnie z zaskoczenia, bo owej kurtki chcieli mnie pozbawić. Z opresji wybawił mnie Kardynał. Osobnik nie jakoś szczególnie świątobliwy, ale typ w światku kibicowskim dość znany. Na moje szczęście był Kardynał moim sąsiadem. Nie wiem, czy na wstawiennictwo i ochronę Kardynała w rzeczywistości mogłem liczyć, ale sąsiedztwo wystarczyło, by napastnicy planu odstąpili. Mogłem przejść nieruszony przez teren wroga wciąż opatulony w swoją kurtkę.

SKĄD JESTEŚ - ETAP PÓŹNO-MŁODZIEŻOWY

W okresie agonii i powolnego zejścia socjalistycznego ustroju, Danuta Matka i Józef Ojciec po zaledwie dwudziestu kilku latach oczekiwań i regularnego sprawdzania list spółdzielczych doczekali się upragnionego przydziałowego M. Przeprowadziliśmy się na Bandurskiego, osiedle jeden z ostatnich tworów wielkiej płyty. Nie było łatwo, a „skąd jesteś” stało się kwestią nieoczywistą. Po drugiej stronie ulicy wciąż dominowała zabudowa późnego XIX lub wczesnego XX wieku i środowisko z bogatymi kartotekami MO. I nie o działalność opozycyjną mi chodzi. Dla nich byłem nie stąd. Co gorsza, w miejscu poprzedniego zamieszkania dokąd wciąż jeździłem powoli też zaczynałem robić się obcy. Długo trwało więc, zanim moje „skąd jestem” zaczęło się krystalizować.

SKĄD JESTEŚ - STOLYCA

Dojrzałem, zhardziałem, przeszedłem mutację, pod pachami pojawił się nieśmiały meszek, a na fiutku owłosienie łonowe, przesuwając mnie bliżej kategorii mężczyzn. Los i wypadki rzuciły mnie na nowy, odpowiedzialny odcinek. Przeprowadziłem się do stolycy. Nie kryłem się ze swoją szczecińskością, ani zbytnio nie afiszowałem. W każdym razie długo nie byłem z Warszawy, ja tam tylko mieszkałem. Byłem ze Szczecina. Z czasem ciężar życia przenosił mnie jednak bliżej stolycy. Moje „skąd jesteś” stawało się coraz mniej szczecińskie, coraz bardziej warszawskie. Śpiewała o tym Nosowska, nota bene na próby której chodziłem jeszcze gdy próbowali się w garażu.

SKĄD JESTEŚ - HOLANDIA 

W Holandii dialog „skąd jesteś” bez względu na odpowiedź sprowadzał mnie do jednego - jestem przedstawicielem barbarzyństwa przybyłego ze wschodu. Może tylko nieco bardziej uczłowieczony, bo skoro dotarłem aż tu, nie mogę być tak zdziczały jak reszta, która pozostała na swoim miejscu. Dlatego pewnie nie ubieram się w własnoręcznie wyprawione skóry zwierząt i nie żywię surowym mięsem. A nieprawda, bo tatara uwielbiam. W każdym razie „skąd jestem” katalogowało mnie w szeroką wspólnotę państw dawnego bloku wschodniego.

SKĄD JESTEŚ - SINGAPUR

Moje singapurskie „skąd jestem” rozrosło się do skali kontynentu. Byłem przedstawicielem cywilizowanej Europy. Jak każdy kto z niej przybył. Nie było zachodu, nie było wschodu, żelaznej kurtyny i innych dobrze znanych podziałów. Byłem lub byliśmy z jednego wielkiego, szczęśliwego kraju bez podziałów o nazwie Europa. No może z wyjątkiem naszego sąsiada Żuliana. On był z Paryża.
Singapurczycy postrzegają Europę w podobny sposób jak mieszkańcy Europy Azję. Jedno państwo, a odrębne kraje jako niewiele różniące się od siebie kulturowo krainy. Lecąc do Singapuru, w czasie przesiadki bodajże w Monachium, byłem świadkiem następującej sytuacji.
Mężczyzna, klon. Akcja dzieje się w sklepie oferującym gadżety elektroniki i elektryki. Facet przechadza się między półkami coraz bardziej zmęczony i zagubiony. W końcu zagaduje obsługująca tam jedną z dziewczyn o azjatyckich rysach twarzy. Mówi, że leci do Tajlandii i potrzebna jest mu przejściówka elektryczna. Dziewczyna robi duże oczy, bo okazuje się, że nie ma pojęcia jak wyglądają wejścia tajskich gniazdek elektrycznych. Próbują dojść do celu sprawdzając na opakowaniach wtyczek. Nie wiem kto był bardziej zaskoczony. Ona, czy on, nie mogąc pojąć jak - niemiecka - azjatka może być niezorientowana w kwestiach azjatyckich gniazdek elektrycznych.
Im dłużej przebywałem w Singapurze moje „skąd jestem” coraz częściej przeradzało się z „jestem z Polski” w „jestem z Europy”, a moje skąd jestestwo urosło do wielkości kontynentu. 

SKĄD JESTEŚ - LONDYN 

Ogromna mieszanka narodowości i przybyszów z różnych stron świata. To oni w głównej mierze wpływają na wielokulturowy i kosmopolityczny charakter miasta. Jedyne na co wpływają Anglicy, to poziom spożycia alkoholu. W Londynie jestem przezroczysty. Długo zastanawiałem się co to oznacza i w czym rzecz. Tu nikt, lub rzadko interesuje się moim „skąd jesteś”.
Jechaliśmy kiedyś metrem. Wczesny wieczór, wagoniki opustoszałe, w naszym naliczyłem osiemnaście osób połączonych w różne konfiguracje grupowe. W użyciu cztery języki. Żaden nie był angielskim. Londyn. Wiele uzależnione jest od kontekstu, ale „skąd jesteś” oznacza zazwyczaj „mieszkasz niedaleko?”, „mieszkasz w tej dzielnicy?”.
Poza tym Londyn, Lądek… nie ma takiego miasta, więc nie mogę być z Londynu.

SKĄD JESTEŚ - EPILOG 

Moje „skąd jesteś” zatoczyło pętle. Rosło od wymiaru mikro, by powrócić do rozmiaru dzielnicy. Co miejsce to inne postrzeganie „skąd jesteś”. Nie wiem czy istniej w nas, znaczy ludziach jakaś potrzeba zaszeregowania, czy to zwykła ciekawość? Niedawno byliśmy z Nati w Bordeaux. Weszliśmy do jednego z kościołów. Wisiała tam duża mapa, na której kolorowymi pinezkami można było zaznaczać miejsca z których się przybyło. Nati zaznaczyła Londyn, Singapur, Warszawę.
- Czemu akurat te miejsca, a Szczecina, ani Utrechtu nie zaznaczyłaś? 
- Nie wiem. Taki pierwszy odruch.
Przekaż Post:    Facebook Twitter Google+

1 komentarz:

  1. Ja jestem z miasta :) Duzego, dlatego ani Szczecin ani tymbardziej Utrecht sie nie zalapal ;)

    Ta sytuacja faktycznie dala mi do myslenia, bo to byl totalny odruch zaznaczyc akurat te miejsca, bez zastanowienia. Moze to tam sie najbardziej uksztaltowalam/ksztaltuje?

    Natalia

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers