29 cze 2016

Czy czterdziestka może być atrakcyjna?


Może!

Rzuciłem się na żywioł. Sprawy damsko męskie. Kołek w sprawie jestem aż boli, dlatego sam przed sobą się wstydzę, kiedy myślę co z tego wyniknie. Ale co tam. Przeczytałem niezliczoną ilość artykułów w prasie fachowej. Nadkruszyłem świadomie niepoliczoną ilość serc niewieścich. Drugie tyle zdeptałem nieświadomie. Uzurpuję sobie więc prawo do wypowiedzenia się.

OD NASTOLATKI DO CZTERDZIESTKI

Przychodzi chwila, gdy nastolatka przekracza próg, za którym lata liczy się dziesiątkami. Już nie dziewczyna, wciąż nie kobieta. Świat nadal wydaje się piękny, a życie cudowne. Nic nie wróży kataklizmu. Lecz on nadchodzi niezauważalnie, kiedy (już) kobieta dobija trzydziestki. Niebo gubi kolor błękitu, życie traci sens. Kobieta przechodzi fazę - Co mi z życia, stara dupa jestem.
Czas, który dotąd mknął nie przeszkadzając nikomu - zwłaszcza kobiecie - swą prędkością, kobieta chce przyhamować. Zaciąga hamulec, który nie działa. Wpada zatem kobieta w trzydziestkę rozpędzona jak Kubica na zakręcie, z tą różnicą, że on zwykle z zakrętu gdzieś wylatuje, a kobieta trzyma się drogi jak przyklejona. Okazuje się, że dzień po trzydziestce niewiele różni się od dnia przed, a każdy kolejny jest nawet fajniejszy. Dramy nie ma. Ona, ta kobieta, przeistacza się w świadomą swej seksualności istotę, o której tyle w amerykańskich filmach. W zagranicznych zresztą też. Trzydziestka okazuje się nie taka straszna jak głosi plotka.
Czas płynie banalnym tik-tak i dycha oznaczona trójką z przodu dochodzi do dziesiątki zaczynającej się czwórką. Kobieta dociera na linię startu z numerem czterdzieści. I tu już następuje ciężki dramat. Cztery dychy, jak żyć? - No spójrz tylko. Zmarszczki pod oczami, no i jaką ja mam cerę. W dodatku te wypryski na czole. Tyłek mam wielki i jeszcze ta skóra na ramionach mi tak wisi. A w spodnie, pamiętasz te jasne (bezpieczniej powiedzieć, że się pamięta), to już w ogóle się nie mogę wcisnąć. 
No i chuj. Dzień czterdziestych urodzin mija, dzień po jest taki sam jak dzień przed, a każdy kolejny, podobnie jak dekadę wcześniej, jest jeszcze fajniejszy. Choć ręczny hamulec czasu, który kobieta stara się zaciągnąć nadal nie działa i nie ma co się z nim szarpać, bo to nie czas kradnie kobiecie piękno. Do dziesiątki piątej nie dojadę. Nie przeżyłem organoleptycznie i brakuje mi materiału poglądowego.

JENNIFER

Skąd mi się w ogóle wzięło, że zacząłem o tym pisać. Trigerem po raz kolejny był nius wyciągnięty z prasy internetowej. Jennifer Aniston została obwołana przez magazyn People najpiękniejszą kobietą świata w roku 2016. Artykuł do dupy, ale nius znaczący. Porażka młodości. Oczywiście nic samo się nie robi, ale niekoniecznie trzeba się nakłuwać igłami z kolagenem jak akupresurą. Rzecz gustu. Podoba się, nie podoba. Na jednych wdzięk i powab aktorki działają, na innych nie bardzo. Na mnie akurat działają. Uważam ją za niewąsko atrakcyjną i pociągającą kobietę. Chyba nie tylko ja, skoro w wieku 47 lat magazyn taki tytuł jej przypiął do piersi. Nieco seksistowskie wprawdzie, ale zawsze.

EROTYCZNE FANTAZJE

Niemal każdy młody chłopak przechodzi fantazje erotyczne wiążące się z seksem ze starszą od siebie kobietą. Przećwiczył to już dawno temu Dustin Hoffman. Miałem ja, mieli i moi koledzy, z którymi nieraz o tym rozmawialiśmy. Ci którzy się do tego nie przyznają nie mają kohones. To z hiszpańskiego, kozacko brzmi i bardzo mi się podoba.
Kiedyś ustaliliśmy nawet zakład z Brodą, który z nas pierwszy odpęka bzykanko z mamuśką. Nazwę trzeba przełknąć; nic nie zrobię. Limit górny zakładał lat czterdzieści pięć. My w chwili zawierania zakładu mieliśmy wczesne dzieścia. Zakład pozostał nierozstrzygnięty, chociaż Broda próbował jakieś kanty wprowadzać. Spalaliśmy się, ale ile my o tym przegadaliśmy...
Był czas, że włóczyliśmy się sporo wieczorami po mieście. Szczególnie wiosenno letnią porą. Często przysiadaliśmy gdzieś w miłych okolicznościach, aby zatlić lolka, wypić browarka. Wtedy jeszcze nikt nie ścigał za browarka pod chmurką, a palić można było w zasadzie bez skrępowania. Rozmowa toczyła się wartko, w zależności od jakości nadzienia przechodząc często w wymiar abstrakcji.
Na, lub jak kto woli w mieście, zawsze działo się coś interesującego. Mieliśmy „swój sklep” i nie bez powodu był nasz. Obsługiwała w nim „nasza Pani”. Pani była na oko sporo dojrzalsza od nas szczawików i strasznie nas rajcowała. Znaczy mnie i Brodę. Chyba domyślała się czegoś, bo zawsze peszył ją na nasz widok. My zaś już zwykle po zastrzyku, strasznie się motaliśmy gdy podchodziliśmy do kontuaru z tradycyjnym - cztery Bosmany poprosimy. Cztery, bo jeszcze dla dwóch cepów co na zewnątrz zwykle stali. Riko i Krzywy nigdy do sklepu nie wchodzili, bo Pani podobała się tylko mnie i Brodzie. Oni mieli ubaw oglądając nasze żałosne próby szarmanckich popisów przez szybę. Faktu to nie zmienia, Pani nam się bardzo podobała.

WERDYKT

Czy rozglądam się za kobietami na ulicy? Oczywiście i uważam to za zdrowy odruch. Kręcę głową, przewracam oczami, szczególnie latem. Jak ta seksistowska świnia, ale co zrobić. Moją uwagę rzadko przykuwają młode dziewczyny. Jeśli, to ze względu na oryginalność urody. Mój wzrok podąża zazwyczaj za dojrzałymi kobietami. To one potrafią wydobyć z siebie magiczne zaklęcie przyciągające wzrok. Mają patent na kobiecość i seksapil. To nie buty na obcasie, krótka spódnica, odsłonięty brzuch. To coś więcej. Z pewnością młode to jędrne, ale często na tym się kończy. Kobiety nie doceniają broni jaką posiadają i zwykle traktują czas jako swojego wroga. Przypomniał mi się niemal na koniec film z Diane Keaton i Keanu Reeves „Lepiej późno, niż wcale”. Holiłódzka produkcja, ale mniej więcej o to chodzi.

Także tak, dojrzałe kobiety mogą być super. Nie ma powodu by grać obronę, jeśli można zagrać w ataku. Lubię takie nie do końca zrozumiałe analogie sportowe (nic z nich nie wynika). Chociaż należy również pamiętać, że Messi trenował od dziecka by stać się obecnym Messim. On nie od zawsze kopał piłkę na takim poziomie jak obecnie.

 *Najbardziej atrakcyjne są kobiety po czterdziestce - doświadczone, inteligentne i pełne uroku. Powiedział Clint Eastwood. Nie jest moim guru, ale cytat wpadł mi w oczy tuż przed puszczeniem wpisu w obieg i postanowiłem go naprędce dopisać.
Przekaż Post:    Facebook Twitter Google+

2 komentarze:

  1. Miło mi to czytać jako Czterdziestce z górką. Moje życie zaczęło się właśnie tak naprawdę po
    przekroczeniu tejże magicznej cyfry.
    Jedna tylko uwaga jeśli chodzi o język hiszpański, poprawna pisownia to cojones. Wiem, bo mój mąż (Hiszpan zresztą) ma takowe ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że tekst oraz mądrości w nim zawarte Ci się spodobały, a życie i wiek nie zdołały Cię złamać. Jestem przekonany, że mnóstwo nastolatków wodzi za Tobą pożądliwym spojrzeniem. Świadomą atrakcyjności czterdziestolatką. Nie namawiam do grzechu, ale to z pewnością mile łechce próżność. Pozdrawiam również męża Hiszpana. Wrrrr…. nie pytam, ale domyślam się, że w sypialni ogień. Skoro posiada kohones, które nota bene dziękuję za uwagę, ale są efektem zamierzonym, to nie może być inaczej.

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers