11 sie 2016

Czy i jak drewniana podłoga potrafi ujebać mylne wyobrażenie o posiadaniu władzy?


Długo zmagałem się z brakiem pomysłu. Z pomocą przyszła mi para stojąca przede mną w kolejce do sklepowej kasy. On, archetyp męskiego zachowania. Nadęty i chyba obrażony. Ona nadskakująca. Zdecydowałem, napiszę o mężczyźnie. Nie tym konkretnym, lecz ogólnym wzorcu zachowań. Poniższy tekst miał być więc częścią większej całości, ale okazał się zbyt obszerny. Powstał jako osobny twór. Opracowania dotyczącego mężczyzny w szerszym aspekcie nie porzucam, a jedynie odsuwam w czasie. Dziś historia pół prawdziwa lub taka, która mogła się gdzieś wydarzyć i jakich wiele w mieście.
* * *
Stereotypy oraz silnie zakorzeniony patriarchat sprawiają, że mężczyzna lubi trwać w przekonaniu trzymania pieczy nad domową konsolą dowodzenia. Coś pomiędzy jestem bogiem i numero uno onczo. Często to same kobiety utwierdzają swojego wybranka w teorii. Wygodne rozwiązanie, które upraszcza proces manipulacji, kiedy mężczyźnie wydaje się, iż to on podjął decyzję, a nie rozwiązanie zostało mu podsunięte. Mężczyzna jest jak działo strzelające na wiwat. Czyni dużo hałasu, z którego często niewiele wynika.
* * *
Życiu towarzyszą schematy. Mężczyźnie również. SUVem jeździ, bądź dopiero przygląda mu się w salonie z zachwytem. Syna spłodził. Atakuje próg klasy aspirującej i rzuca nowy krzyż na garba. Buduje dom. Dom stoi, kredyt w przypływie szczęścia się spłaca. Lecz generalnie nie jest tak zajebiście jak mężczyzna opowiada znajomym, że jest. Finansowo z budową nieco przeinwestowaliśmy, a na bankowym rachunku od kilkunastu miesięcy jarzy się czerwona lampka. Dom jednak stoi i trzeba go wyposażyć. Na scenę wchodzi partnerka mężczyzny. Zasadniczo byłoby gicio, bo mężczyzna nie zamierza zbytnio ingerować. Woli się oddać wtorkowo środowym wieczorom z Ligą Mistrzów, ale w kwestii wydawania pieniędzy kobiecie zaufać nie można i mężczyzna o tym wie. Nakreśla rygor finansowy, który zamierza nadzorować.
* * *
Zgodna para, z ustalonym budżetem trafia do atelier podłóg drewnianych, które jeszcze niedawno zwano by sklepem, ale czasy się zmieniają. Atelier, wybranka mężczyzny namierzyła do spółki z Monią z HaeRu.
Państwo wchodzą, rozglądają się. Mężczyzna ma twarz napiętą w uwadze i czujności jak samuraj. Sprzedawca będzie chciał go wydymać, naciągając na coś zasadniczo niepotrzebnego i drogiego. Musi być gotòw by temu przeciwdziałać. Zanim się jeszcze odezwał, sprzedawca już zdołał wqrwić mężczyznę. Jest szczupły, przystojny i wysportowany. Świetnie prezentuje się w sportowym garniturze, podczas gdy mężczyźnie zaczynają ciążyć niedostrzegane dotąd, zbędne kilogramy w pasie. I Anka jakaś mięka się przy nim zaczęła robić. Postanawia się podleczyć i pokazać, kto tu gra pierwsze skrzypce.

ON: Dzień dobry! Interesują nas podłogi drewniane. Nie panele, ale deski! Nie zamierzamy zostać bankrutami. Mamy ustalony górny pułap cenowy. Niech mi pan oszczędzi opowiadania o jakości i wciskania marketingowego kitu. Widzę, że ceny macie z kosmosu, ale się zapytam, czy znajdziemy coś u pana? Szczerze, bo nie chcę tracić nerwów. Nie zamierzamy wydać więcej niż powiedziałem. 

Tyrada imponująca i uny jest z siebie dumny. Wzrokiem zwycięzcy omiata atelier dizajnu i sprzedaży podłóg drewnianych. Już na początku usadził sprzedawcę Arkadiusza, który nie wygląda w tej chwili tak dobrze w swoim odpicowanym garniturze. Ustalił porządek i wyznaczył linię podziału. Ja pan, ty Kunta. Tak się unemu wydaje.
Sprzedawca Arkadiusz odbył cykl niezbędnych szkoleń z zakresu sprzedaży, akwizycji i kontaktu z klyentem namolnym. Wyraża pełne zrozumienie i aprobatę. Prowadzi mężczyznę w półki. O qrwa, chyba nawet się uda znaleźć coś taniej niż sądziłem - myśli mężczyzny mkną jak błyskawica, ale nie zdradza swojej euforii - żeby tylko Ance się spodobały. Sprzedawca Arkadiusz wqrwia go coraz mocniej, dlatego jeszcze raz postanawia włożyć mu palec w oko.

ON: To wszystko?! Niewiele tego. Byliśmy na Kruczej w „Wyśnij swoją podłogę” i mają więcej do zaoferowania. 
Sprzedawca Arkadiusz kiwa potakująco głową, równocześnie bacznie obserwuje pole poczynań szanownej małżonki, cichej kury.
ON: Podoba Ci się coś, czy idziemy?

Pani Ania przechadza się z karteczką niezauważona po stylowo oświetlonym atelier. To notuje, to przymierza testery kolorów ścian do podłóg. Mówi niewiele, zadaje proste pytania, słucha odpowiedzi, kiedy On grzmi.
Sprzedawca Arkadiusz nie na darmo przechodził swoje szkolenia. Zorientował się, że w tej armii dowodzi cicha pani Ania. Uny zaś, to przysłowiowy jebaka teoretyk. Sprzedawca Arkadiusz poprawia rękawy marynarki (co on się tak pedał uśmiecha do Anki?!). Postanawia przejść do ataku. Porzuca Jego, by zająć się Nią. To od jej słów zależy na co się zdecydują. I sprzedawca Arkadiusz jest tego świadom. Mówi do nich, ale zwraca się do niej.

AS: Chciałbym państwu coś zaproponować. Proszę mnie wysłuchać do końca. Coś państwu pokaże, ale to państwo oczywiście podejmą decyzję końcową.

Pierwszy hak jest. Decyzję bez względu na okoliczności podejmuje zawsze klyent, ale kto by o tym pamiętał w świetle tak emocjonujących wydarzeń. Pani Ania jest mocno zainteresowana i czuje się bezpiecznie. Przecież nie musi się decydować, jak zaznaczył ten miły sprzedawca. Chce tylko zerknąć.

AS: Otóż - ciągnie sprzedawca Arkadiusz - to jest podłoga w pierwotnej cenie wielokrotnie przekraczająca państwa budżet. Obecnie jest przeceniona. Wprawdzie w dalszym ciągu o kilkadziesiąt złotych na metrze przekracza państwa założenia, ale… to jest jakość z najwyższej półki. 
ON: To czemu jest przeceniona? - mężczyzna chce wrócić do gry na swoich zasadach i atakuje. Czuje, że jego pozycja traci na znaczeniu, a poprzez manewr oskrzydlenia wykonany przez sprzedawcę Arkadiusza jest odsuwany na boczny tor.
AS: Niech pani spojrzy. Świetnie pasuje do koloru ścian, które ma Pani na próbkach. 

Tym zagraniem sprzedawca Arkadiusz całkowicie autuje unego i jednoznacznie wskazuje z kim zamierza prowadzić rozmowę.

AS: Rzeczywiście jest przeceniona, ale to dlatego, że nie znajduje popytu. Jest zbyt ekskluzywna i nie znajdujemy wielu chętnych na taki poziom jakości, co za tym idzie i cenę. Wycofujemy się z jej sprzedaży. Sprzedajemy zapasy z magazynu i dlatego obniżka. Natomiast w aktualnej cenie, to istna rewelacja. Od kiedy wprowadziliśmy promocję, czyli od wczoraj (w rzeczywistości od dwóch miesięcy) sprzedaliśmy prawie cały stan posiadania. I nie wspominałbym państwu o tym, ale… zostało jeszcze akurat tyle metrów plus niewielki zapas, ile państwo potrzebują. Nic więcej od siebie nie mogę dodać. Gdybym miał odpowiednią gotówkę, sam kupiłbym, aby tylko sprzedać w internecie niewiele drożej i zarobić bez żadnych kłopotów. Jeżeli mogę tylko coś doradzić. Proszę się szybko decydować, bo tylko dzisiaj odebraliśmy zamówienia od kilku osób. To końcówka. 

Pani Ania płonie z pożądania. Ekskluzywność podłogi działa jak magnes. Dokonała wyboru. Nikt w biurze chyba nie ma takiej podłogi.

PANI ANIA: To co? Wprawdzie trochę drożej, ale może zaoszczędzimy na armaturze? Baśka mówiła, że jej mąż ma znajomości w tej hurtowni, to zawsze coś taniej się uda. A tu, za taką jakość (Pani Ania za tą jakość dałaby się pokroić) taka dobra cena. I to już na lata. Nie musimy wymieniać za rok, czy dwa. Bierzemy, nie...
ON: Skoro Ci się podoba… - Świadomy, że przegrał batalię. Odbije sobie w domu na dzieciakach (Ciekawe czy smarkacze już lekcje odrobiły?) i jeszcze raz na Arkadiuszu sprzedawcy.
ON: Ale transport mam rozumieć darmowy?!
AS: Oczywiście. To co, może przejdziemy do komputera, wypiszę rachunek?
Przekaż Post:    Facebook Twitter Google+

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Google+ Followers