8 lut 2017

Pedał, ciota, lesba, zdzira - trudne życie geja i nie tylko


Każda lesba to pedał!
Zdaje mi się wzmiankowałem już kiedyś o pani, która grzmiąc z telewizyjnego ekranu, w powyższy sposób wyraziła swą niechęć do jednych i drugich. Mogę tylko przypuszczać, że za stan umysłu pani odpowiadał obłęd graniczący z głupotą, a poza pedałami i lesbami dostało się jeszcze żydom oraz masonom, chociaż idę w zakład, że z ani jednym, ani drugim nigdy nie miała przyjemności.
Gdybym był nieświadomym mieszkańcem odległych wysp Pacyfiku, który nie wie, że słowa wypowiedziano w Polsce, uznałbym je za cienki żart. Ale niestety, byłem mimowolnym świadkiem padania owych słów i potwierdzam, że są prawdziwe. Pani ciskała gromy na wszystko co wokół. A najbardziej właśnie na pedałów i lesby. Przykre i smutne, że życie zagoniło ją w narożnik nienawiści, ale takie prawo pani - nienawidzić. Do czasu kiedy nikogo nie obraża, bądź jej nienawiść słowna nie przeradza się w czyny, może czerpać z tego pokarm.
* * *
Czemu o lesbach i pedałach? Dziwne, bo przecież żaden ze mnie zaangażowany w walkę aktywista.
Wędrowałem dzisiaj spacerowo ze sklepu. Słońce przyjemnie świeciło, co w Londynie jest jak wygrana na loterii, torbę sobie przewiesiłem przez ramię, a na nos solarki od Prady wrzuciłem, bo styl przecież warto w każdym momencie trzymać. Budrysówkę, którą Nati pewnie już dawno by mi wyrzuciła, bo podobno schodzona, rozpiąłem i zwolniłem kroku. Podążałem za parą mężczyzn. Uśmiechnięci, zadowoleni, trzymali się za ręce. Przyjemnie było na nich patrzeć, bo radosny przekaz od nich bił. Wyglądali jak wyjęci z folderu reklamowego lepszego jutra. W statecznym wieku, zadbani, przystojni, na twarzach wypisane szczęście. Każda matka chciałaby mieć takich synów, tylko… no właśnie. Pomyślałem jakie to dla nich szczęście, którego być może nie doceniają, albo wręcz odwrotnie dlatego się tu właśnie znaleźli, że znajdują się w miejscu, gdzie mogą bez przeszkód okazywać sobie uczucie.
* * *
Pogoda w niedzielę była do bani. Zimno, wilgotno, ciemno. Prawdziwy Londyn. Kilka butelek wina wypitego poprzedniego wieczoru, dodatkowo nie napędzało do wyjścia na zewnątrz. Mimo tego, Nati wyciągnęła mnie z domu. Potrzebowała ładną kartkę pocztową kupić w księgarni.
Poszliśmy nieco na około, ładniejszą drogą jak to nazywamy, robiąc sobie spacer. Przez krótki odcinek szliśmy za czterema mężczyznami. Schemat zbliżony do tego jaki wcześniej opisałem. Dojrzali, zadbani, przystojni, uśmiechnięci, a do tego znów ta magiczno radosna aura, która się wokół nich roztaczała. Nie wiem na czym rzecz polega. Ktoś spyta, skąd wiem, że to geje. Akurat w tym przypadku pewności nie mam. Jedynie się domyślam. Ale czym zawsze się wspieram w podobnych sytuacjach, tylko niewiele ponad 30% komunikatu pochodzi z przekazu werbalnego. Reszta to gesty, mimika, tembr, mowa ciała...
* * *
Na okoliczność kiedy nie mamy ochoty opuszczać dzielni w sobotnie popołudnia, wypracowaliśmy z Nati często powtarzający się algorytm spacerów. Sprowadza nas przed budynek dzielnicowego ratusza. Rzadko w którym miejscu są tak wygodne ławki jak tam. Nati lubi podziwiać ślubne kreacje par wychodzących z magistratu. Kupujemy sobie kawę i uprawiamy people watching, przyglądając się weselnikom oraz młodej parze. Nati instruuje mnie w temacie co i jak, kto beza, kto nie beza. Voueryzm dla ubogich. Kiedyś zdarzyło nam się czekać na wyjście młodych i… zdziwienie. Wyszło dwóch mężczyzn. Absolutna nowość dla nas. Czad. Dały o sobie znać nasze ograniczenia, bo tego się nie spodziewaliśmy. Pierwszy raz widziałem ślub pary jednopłciowej na żywca.
* * *
Widok mężczyzn w związkach homoseksualnych jest w Londynie rzeczą, która nie budzi zdziwienia. Czymś powszechnym. Powiedziałbym, że nawet w uznawanej za liberalną w obyczajach Holandii, nie było to tak często spotykane. Nie wszyscy są przystojni i atrakcyjni jak opisani przeze mnie mężczyźni. W większości to przeciętni ludzie jakich tysiące na ulicach. Ale lubimy etykietować. Bo gej to albo zwyrodnialec i pedał, albo ktoś przystojny, zadbany, co akurat najczęściej się zgadza, o lekko zniewieściałej aparycji i sposobie bycia. Może głupio zabrzmi, ale to po prostu ludzie i jest wśród nich cała armia przeciętnych nie wyróżniających się mężczyzn, czasami w za dużych swetrach lub schodzonych butach. Nie ma potrzeby i konieczności ich kategoryzowania, oznaczania hasztagiem, bo to się teraz tak zdaje robi - gej#… itd. Bez względu czy są przystojni, czy też nie, ładni, czy nie, mają prawo do szczęścia.

Na początku widok mężczyzn okazujących sobie w tak naturalny sposób uczucie był dla mnie czymś nowym. Kobiet wydaje mi się jest zdecydowanie mniej, dlatego skupiam się na mężczyznach, ale dotyczy to również ich. Na tyle nowym, że nie wiedziałem jak reagować. Nie, nie byłem zamrożony przez ostatnich kilkanaście lat. Dużo wcześniej niż statystyczny rodak zacząłem poznawać kraje inne niż demokracji ludowej, ale w naszej zatrutej rzeczywistości, to nie jest normalny obrazek w polskiego krajobrazu. Dlatego gdzieś ta wąskotorowość myślenia we mnie tkwi. Patrząc na takie pary nie do końca wiem jak się zachować. To trochę jak z patrzeniem na inwalidę. Udajemy, że wszystko jest normalne, ale jednocześnie chcemy się przyglądać, bo normalne nie jest, chociaż obawiamy się, że może być to nazbyt natarczywe. Taka mieszanina odczuć. Ze mną podobnie. Udawałem, że mnie to nie zdziwi, ale kątem oka zerkałem, bo przyjemnie się patrzy na radość i szczęście.

Nie chcę gloryfikować. To perspektywa londyńskiej ulicy. Na angielskiej prowincji obraz w przekazie może być bliższy temu co wyrażała pani w telewizji. Brytyjczycy to dość konserwatywne mentalnie społeczeństwo i ten róż im dalej od Londynu może być ciemniejszy. Początkowo chciałem się podeprzeć jakimiś cyferkami, żeby mój tekst nabrał głębszej wymowy. Przytoczyć badania, liczby - ilu gejów, a ile lesbijek. Tak by było inteligentniej. Nawet zabrałem się za takie zestawienia, zacząłem czytać, przeglądać, ale zaraz chwila… . Co mi do tego i co to zmienia. Chcialem powiedzieć, że jest mi ich żal po ludzku. Bo jeśli w Londynie jest tak wiele osób tworzących związki homoseksualne, to w innych miejscach, na przykład w polskich miastach, musi być podobnie. Na pewno jest. Z tą różnicą, że nie mogą sobie tych uczuć okazywać. Muszą je tłumić, ukrywać. Współczuję im, naprawdę im współczuję, bo to odcina im kawałek z sensu życia.
Przekaż Post:    Facebook Twitter Google+

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Google+ Followers